O zbiorze opowiadań Kamieniczka Edyty Szałek pisałam już jakiś czas temu i tak się złożyło, że dość szybko trafił w moje ręce. Tę niewielką, osiemdziesięciostronicową książeczkę czyta się niemal jednym tchem i prawie nie zauważa się mijającego czasu, gdy dociera się do końca opowieści. Swoimi wrażeniami z tej godziny poświęconej pierwszemu tomowi cyklu „Widokówki” postaram się z Wami podzielić.
Kamieniczka składa się z kilku dość krótkich opowiadań (jedno ma nawet niecałą stronę długości) połączonych ze sobą w dość nieskomplikowany sposób – ich akcja dzieje się w obrębie jednego, małego miasteczka, są też powiązane w pewien sposób bohaterami. Osoba pojawiająca się na przykład drugoplanowo w jednym opowiadaniu, w następnym wraca jako główna postać. Klamrą, która spina wszystkie te opowieści, jest tytułowa kamieniczka, pojawiająca się na początku i na końcu książki.
Trudno mówić, w przypadku książki Edyty Szałek, o fabule opowiadań. Tak naprawdę są to opowieści o życiu każdego z nas, o życiu każdego człowieka, z jego radościami, troskami, smutkami, miłością, zagubieniem, przyjaźnią i śmiercią. O tym, co spotyka nas, lub co może nas spotkać. Autorka okazuje się być doskonałą obserwatorką, potrafiącą wyciągnąć esencję z obserwowanych zjawisk i zapisać ją w trafny i ciekawy sposób. Można powiedzieć, że każde opowiadanie Kamieniczki to zatrzymany w kadrze obraz, widokówka, zapis zwykłej, codziennej sytuacji, którą przeżywać może każdy człowiek. I to właśnie ta zwyczajność, codzienność, staje się niezwykła, jest największym atutem tej książki. To lustrzane odbicie rzeczywistości, w której można się przejrzeć i dostrzec coś ważnego, niepowtarzalnego w tym zwykłym, normalnym świecie. Lustro, w którym możemy dojrzeć siebie.
Bardzo polecam wrażliwą i dojrzałą prozę Edyty Szałek. Ta niewielka książeczka może przynieść wiele pożytku i refleksji każdemu, kto po nią sięgnie.
Tagi: Edyta Szałek, Kamieniczka, Literatura, opowiadania, recenzja, zbiór
